środa, 18 czerwca 2008

Wołanie do Boga

Proszę cię o ciszę ,która by ręką białą
myśli rozkwitające zmieniała w ciało,
ciszę szczęśliwych dzieci w rozsłonecznionym ogrodzie,
Dzisiaj i jutro, i na co dzień

Proszę cię o ciepło,rozrosłe ognistym krzakiem,
ciepło sędziwych osiedli,zawsze jednakie,
bo oto wiatr lodowaty dziwnej,wojennej podróży
Domy nam burzy.

Proszę cię o przyjaźń i zrozumienie,i troskę,
która by mogła świat cały zmienić w wioskę,
nie chcemy ludzi,co przyszli,przyjaźnią ręce ogrzali
I idą dalej

Proszę cię o uśmiech,nie ten z chucznych defilad
który jest pusty jak nicość,krutki jak chwila,
śmieje się jabłoń ku niebu rozwarciem kwiecistych powiek
Spraw by zrozumiał ją człowiek.

Proszę cię o wolność myśli wiary, i słowa
O pomoc dręczonej duszy,skutej w okowach,
o wyzwolenie prawdy,o wszelkie blaski i słodycz,

PROSZĘ CIĘ O ŁASKĘ WIECZNEJ SWOBODY