Ogień zieleni w spojrzeniach palących,
Płonąca chmura, falami twych włosów.
Kochany w chwilach głośnych i szepczących,
Twój głos radosny, najcieplejszy z głosów.
Soczyste usta w niewinnym uśmiechu,
Mówiące zawsze światłem i pogodą.
Wiosenna lekkość w głębokim oddechu,
Ubrana zwiewnie zmysłową urodą.
Jak słodka róża, najpiękniejsza z róży,
Mej duszy spokój nieświadomie burzysz.
Jak podmuch wiatru w ciszy monotonii.
Przytul gorąco, podając przyczynę,
By smutków wszelkich zniszczyć pajęczynę.
Obejmij serce ochroną swych dłoni.

