przytul do ust choć jedno słowo
dotknij go wargą mokrą jeszcze
wycałuj tęczą kolorową
niech cię poruszy nagłym dreszczem
rozerwij ciszę nadstaw ucho
niech pęknie struna tła membrany
usłysz choć słowo które głucho
wali jak młotem w serca ściany
spójrz w oczy prosto - ty potrafisz
odczytać jasny błysk pragnienia
bo tyle słów można zobaczyć
ile ich mamy do stracenia
nie bój się przyjąć go do siebie
nie pozwól by umarło w progu
jak tchnienie czerwcowego świtu
weź je a potem oddaj Bogu

