Gdy słońce wychyla swą głowę zza góry,
A srebrna rosa głaszcze wyspaną trawę,
Rumienią się lekko zawstydzone chmury,
Starając się ludziom wymyślić zabawę.
Strumień im cichutko szepce podpowiedzi
I żąda od nich, choć krótkiej mżawki za to.
A każdy ptak ciągle szuka odpowiedzi,
Po co wiatr ciągnie za sobą babie lato.
Wiercą się na swych miejscach dumne drzewa,
Próbując odnaleźć swe odbicia w wodzie,
Bo słowik o którejś koronie wciąż śpiewa.
Chylą pnie by przyjrzeć się swojej urodzie.

